Ukojenie w długotrwałej terapii

  • Natalia Bury
  • 15 marca, 2018

Kiedy godziny i minuty okazują się doskwierać, kiedy brak sił na realizację podjętej terapii…

Podczas długotrwałego leczenia łatwo jest zgubić siebie, łatwo jest zapomnieć o własnych uczuciach, pragnieniach, ponieważ na pierwszy plan wysuwa się cały, oczywiście konieczny, arsenał leczenia schorowanego ciała. Nie jest już tajemnicą, że ważną rolę odgrywa w nim także siła umysłu. Warto czasem zatrzymać się na moment i przyjrzeć sobie tu i teraz, pozwolić na śmiech, ale też na łzy. Pozwolić wybrzmieć myślom, emocjom, wrażeniom.

Działania muzyczne okazują się pomocne we „wracaniu do siebie”, a sesje muzykoterapeutyczne bywają miejscem SPOTKANIA ze sobą samym. Tu mamy na to czas.

 

 

Kiedy w Przylądku Nadziei przygotowałam dla dzieciaków z chorobą nowotworową grupowe zajęcia z MT– przyszli na nie z rodzicami. Sporo zabawy. Śmiechu. Pisków radości. Nic wielkiego…    Jednak kiedy pakowałam sprzęt podeszła do mnie wolontariuszka działająca na terenie szpitala. Powiedziała mi wtedy, że rodziny te oderwały się na godzinę od badań, diagnoz, wizyt lekarskich, podawania leków, poważnych dyskusji… Miały okazję pobawić się z dziećmi, pośmiać z siebie, swoich muzycznych błędów, potulić się spontanicznie, skupić na tu i teraz i cieszyć chwilą…

Nic wielkiego?


 

Zapraszam na kolejny minutowy filmik. Tym razem poznacie 18-letnią Evie, zmagającą się z nowotworem mózgu. Podczas pobytu w szpitalu, z dala od rodziny i przyjaciół, w przedłużającym się leczeniu i nieustannym bólu, muzykoterapia w nurcie Nordoff- Robbins stała się jej „ucieczką” i dała siłę do podejmowania wyzwań fizjoterapii.

 

Macie w rodzinie kogoś zmęczonego terapią?

Kogoś kto potrzebuje wsparcia nie tylko farmakologicznego i fizycznego?

Czy wg Was nastawienie jest ważną częścią terapii i powrotu do zdrowia?